Zapadła cisza.
A potem jeszcze jeden.
„Przepraszam” – powiedziała ostrożnie. „O jakich wakacjach mówisz?”
Zrobiło mi się niedobrze.
„Ta podróż, którą Michael odbywa co roku” – powiedziałem. „Powiedział mi, że to rodzinne wakacje. Że nie chcesz, żeby twoi teściowie tam byli”.
Tym razem cisza była ciężka i celowa.
„Mój mąż i synowie nie byli razem na wakacjach od ponad dziesięciu lat” – powiedziała powoli Helen. „Przestaliśmy podróżować, kiedy Michael się ożenił. Każdy poszedł w swoją stronę. Zakładam, że ci powiedział”.
Pokój zdawał się przechylać.
„Rozumiem” – powiedziałem, choć nic nie było jasne.
Grzecznie zakończyliśmy rozmowę. Ale gdy tylko się rozłączyłem, nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Siedziałem przy kuchennym stole, wpatrując się w przestrzeń, a prawda spadła na mnie jak grom z jasnego nieba.
Gdyby nie był ze swoją rodziną… gdzie byłby przez te wszystkie dwanaście lat?
Tego wieczoru Michael wrócił do domu jak zwykle. Pocałował mnie w policzek. Zaprosił na kolację. Pomógł mi w odrabianiu lekcji. Śmiał się z dziećmi.
Wszystko było normalnie.
Zbyt normalne.
Kiedy dzieci zasnęły, poprosiłam go, żeby poszedł ze mną do salonu. Mój głos był spokojny, ale serce waliło mi w gardle.
„Rozmawiałem dziś z twoją matką” – powiedziałem.
Zamarł.
„Co mówisz?” Na jego twarzy pojawił się grymas paniki, ale starał się go ukryć.
„Zapytałem ją o rodzinne wakacje” – kontynuowałem. „Powiedziała, że te wyjazdy skończyły się lata temu”.
Cisza ciągnęła się niemiłosiernie długo. Michael wpatrywał się w ziemię, zaciskając dłonie. Przez chwilę myślałem, że zaprzeczy.
Zamiast tego pozwolił swoim ramionom opaść.
„Nie wiedziałem, jak ci to powiedzieć” – powiedział cicho.
„Co mam ci powiedzieć?” – zapytałem, chociaż już wiedziałem.
„Nie pojechałem na wakacje z rodziną” – przyznał. „Wynająłem dom wakacyjny. Całkiem sam”.
Poczułem ucisk w piersi. „Przez dwanaście lat?”
Skinął głową.
„Dlaczego?” Mój głos się załamał.
„Czułem się przytłoczony” – powiedział, pocierając twarz. „Praca. Oczekiwania. Odpowiedzialność. Nie wiedziałem, jak o tym mówić, żeby cię nie rozczarować. Więc co roku uciekałem na tydzień i przekonywałem samego siebie, że nikomu to nie szkodzi”.
„Kłamałeś przez ponad dziesięć lat” – wyszeptałam.
KONTYNUUJ CZYTANIE NA NASTĘPNEJ STRONIE 🥰💕