327 Oak Street to moja księgarnia.
Tech Vault posiadał budynek przez firmę powierniczą dla ochrony prywatności. Moje “biuro” ukryte było za działem fikcji.
Madison miała stawić czoła mojemu miejscu pracy, oczekując na anonimowych menadżerów.
“Sarah Chen—koordynatorka wykonawcza Tech Vault—napisała mi,” mówiła Madison. “Założyciel osobiście prosił o spotkanie.”
Następnie spojrzała na mnie z uśmieszkiem.
“To w pobliżu tej małej księgarni, prawda, Della? Właściwie… to idealne. Możesz otworzyć wcześniej jutro. Przygotujesz dla nas kawę. Zaznajomisz nas z okolicą.”
Moja rodzina kiwnęła głowami. To miało sens. Porażka powinna służyć sukcesowi.
Popatrzyłam na Madison. Zobaczyłam moich rodziców, którzy już omawiali, co będą nosić, aby “wsparcie” Madison na spotkanie.
“Oczywiście,” wyszeptałam cicho. “Będę wcześniej.”
Nie zamierzałam krzyczeć. Nie zamierzałam obrócić stołami.
Bo jutro Madison nie tylko spotka założyciela Tech Vault. Spotka siostrę, którą próbowała usunąć przez całe życie.
Dzień Bożego Narodzenia nastał z niebem koloru siniaków. O 8:00 AM odblokowałam drzwi frontowe Oak & Ink.
Moja księgarnia była piękna. Pachniała starym papierem i świeżym espresso. Półki były wysokie i ciemne, wypełnione opowieściami. Dla nieświadomych była to tylko urokliwa lokalna księgarnia.
Ale za “Częściami Klasyków”—dokładnie za rzędem oprawionych skórzanych powieści Dickensa—znajdował się skaner biometryczny przebrany za półkę na książki.
O 13:15 przybył korowód.
Madison prowadziła, otoczona przez rodziców, Brandona, ciocię Karolinę, wujka Harolda i Jessicę. Nawet babcia Róża została przeciągnięta na to widowisko.
Weszli do sklepu z powagą tolerancji.
“Jest… urokliwie,” powiedziała Jessica, patrząc na półki, jakby były zakurzoną jego relikwią.
“Robisz kawę?” zapytał mój ojciec, spoglądając na ekspres do espresso.
“Tak, robię. Na koszt firmy.”
Madison sprawdziła zegarek z niepokojem. “Już prawie dwie. Musimy iść na spotkanie. 327 Oak Street.”
“To 327 Oak Street,” powiedziałam spokojnie.
Madison utkwiła wzrok w baiń. “Nie, to księgarnia. E-mail mówił o filii Tech Vault.”
“Może jest na piętrze?” zasugerował Brandon, rozglądając się za schodami.
“Della,” Madison warknęła, jej stres wypływający. “Czy wiesz, gdzie jest wejście do biur? Nie możemy spóźnić się.”
“Wiem gdzie jest.” powiedziałam.
Wyszłam z zaplecza. Dziś nie miałam na sobie płaszcza z lumpeksu. Miałam na sobie czarny kaszmirowy Golf i eleganckie spodnie. Prosto. Doskonale.