Madison znów wstała, jej oczy lśniły triumfem.
“Jedna rzecz więcej,” ogłosiła. “Brandon i ja mamy ogłoszenie.”
Położyła starannie pomalowaną dłoń na swoim brzuchu.
“Jesteśmy w ciąży. Termin w sierpniu.”
Stół eksplodował. Krzyki, łzy, uściski. Wśród tego chaosu, Madison zwróciła się do mnie. Jej uśmiech nie sięgał oczu.
“To dziecko odziedziczy dziedzictwo,” powiedziała. “Skoro nie wybrałaś wniesienia wkładu w sukces rodziny finansowo, może mogłabyś przyczynić się do opieki nad dzieckiem. Nianie są tak nieosobowe. Możesz wrócić do domu. Pomóc w wychowaniu dziecka. Dawałoby ci coś do roboty.”
Tu była. Prawdziwa oferta.
Nie pracy. Rolę. Służby. Trwały orbit wokół gwiazdy Madison.
“Będzie mi miło pomóc,” powiedziałam łagodnie.
Moja matka klaskała w dłonie. “Widzisz? To idealne. Całkowite rozwiązanie.”
Później, przy kawie w salonie, rozmowa wróciła do interesów. Madison osiadła w centrum kanapy jak królowa, trzymająca sąd.
“Więc,” zapytał wujek Harold, “opowiedz nam więcej o tej roli CEO. Jaka jest strategia RevTech?”
“Skupiamy się na klientach z Fortune 500,” wyjaśniła Madison, jej głos był głośny i pewny. “Jestem o krok od zamknięcia największej umowy w historii naszej firmy. Partnerstwa, które podwoi nasze przychody z dnia na dzień.”
Mój ojciec nachylił się. “Z kim?”
Madison zatrzymała się dla dramatycznego efektu.
“Tech Vault Industries.”
Nazwa wpadła do pokoju jak granat.
Wszyscy zaskoczeni. Wujek Harold wyciągnął swój telefon. “Boże. Ich wartość przekracza miliard.”
“1,2 miliarda, faktycznie,” poprawiła trochę dumnie Madison. “I wybrali RevTech jako swojego ekskluzywnego partnera konsultacyjnego.”
“Tech Vault jest niesamowicie wybredny,” westchnęła Jessica.
“Skontaktowali się z nami,” skłamała Madison. “Szczególnie z powodu projektów, którymi zarządzałam.”
Moja dłoń trzymająca filiżankę kawy nie zadrżała. Moja twarz pozostała maską uprzejmego zainteresowania. Ale w środku myśli szalały.
Znajdowałam się w kalendarzu Tech Vault. Znałam oceny partnerów. Znałam każdą ofertę, którą RevTech przedłożył, ponieważ ostateczna recenzja partnerstw kończyła się na moim biurku.
“Spotkanie jest jutro,” dodała Madison.
“W pierwszy dzień Bożego Narodzenia?” zapytała moja matka, zmarszczywszy brwi.
“To miliardowa firma, mamo. Pracowałabym w Boże Narodzenie, gdyby tego chcieli” Madison sprawdziła swój telefon. “Spotkanie jest w ich siedzibie w centrum miasta. 327 Oak Street.”
Moja krew zastygła.
327 Oak Street to moja księgarnia.
Tech Vault posiadał budynek przez firmę powierniczą dla ochrony prywatności. Moje “biuro” ukryte było za działem fikcji.
Madison miała stawić czoła mojemu miejscu pracy, oczekując na anonimowych menadżerów.
“Sarah Chen—koordynatorka wykonawcza Tech Vault—napisała mi,” mówiła Madison. “Założyciel osobiście prosił o spotkanie.”
Następnie spojrzała na mnie z uśmieszkiem.
“To w pobliżu tej małej księgarni, prawda, Della? Właściwie… to idealne. Możesz otworzyć wcześniej jutro. Przygotujesz dla nas kawę. Zaznajomisz nas z okolicą.”
Moja rodzina kiwnęła głowami. To miało sens. Porażka powinna służyć sukcesowi.
Popatrzyłam na Madison. Zobaczyłam moich rodziców, którzy już omawiali, co będą nosić, aby “wsparcie” Madison na spotkanie.
“Oczywiście,” wyszeptałam cicho. “Będę wcześniej.”
Nie zamierzałam krzyczeć. Nie zamierzałam obrócić stołami.
Bo jutro Madison nie tylko spotka założyciela Tech Vault. Spotka siostrę, którą próbowała usunąć przez całe życie.
Dzień Bożego Narodzenia nastał z niebem koloru siniaków. O 8:00 AM odblokowałam drzwi frontowe Oak & Ink.
Moja księgarnia była piękna. Pachniała starym papierem i świeżym espresso. Półki były wysokie i ciemne, wypełnione opowieściami. Dla nieświadomych była to tylko urokliwa lokalna księgarnia.
Ale za “Częściami Klasyków”—dokładnie za rzędem oprawionych skórzanych powieści Dickensa—znajdował się skaner biometryczny przebrany za półkę na książki.
O 13:15 przybył korowód.
Madison prowadziła, otoczona przez rodziców, Brandona, ciocię Karolinę, wujka Harolda i Jessicę. Nawet babcia Róża została przeciągnięta na to widowisko.
Weszli do sklepu z powagą tolerancji.
“Jest… urokliwie,” powiedziała Jessica, patrząc na półki, jakby były zakurzoną jego relikwią.
“Robisz kawę?” zapytał mój ojciec, spoglądając na ekspres do espresso.
“Tak, robię. Na koszt firmy.”
Madison sprawdziła zegarek z niepokojem. “Już prawie dwie. Musimy iść na spotkanie. 327 Oak Street.”
“To 327 Oak Street,” powiedziałam spokojnie.
Madison utkwiła wzrok w baiń. “Nie, to księgarnia. E-mail mówił o filii Tech Vault.”
“Może jest na piętrze?” zasugerował Brandon, rozglądając się za schodami.
“Della,” Madison warknęła, jej stres wypływający. “Czy wiesz, gdzie jest wejście do biur? Nie możemy spóźnić się.”
“Wiem gdzie jest.” powiedziałam.
Wyszłam z zaplecza. Dziś nie miałam na sobie płaszcza z lumpeksu. Miałam na sobie czarny kaszmirowy Golf i eleganckie spodnie. Prosto. Doskonale.