Sama wybierała każdy kawałek drewna, wybierając tylko suche, solidne kołki. Każdy z nich ostrzyła pod precyzyjnym kątem. Układała je powoli i metodycznie, upewniając się, że są solidnie zamocowane. Znała dach jak własną kieszeń – każdy słaby punkt, każde miejsce wymagające wzmocnienia.
W końcu ktoś zdobył się na odwagę i zapytał ją o to bezpośrednio.
