W końcu ktoś odważył się zapytać go o to bezpośrednio.
„Dlaczego to robisz? Boisz się czegoś?”
Nie wydawała się defensywna. Nie wyglądała na zdezorientowaną. Po prostu spojrzała w górę i spokojnie odpowiedziała:
„To moja ochrona.”
„Ochrona przed kim?” – pytali.
„O tym, co się wydarzy” – powiedziała.
Nie podała żadnych dalszych wyjaśnień.
Potem nadeszła zima i wszystko stało się jasne.
Najpierw spadł śnieg. Potem nadszedł wiatr. Gwałtowne, nieustanne podmuchy, które łamały drzewa i rozrywały wioskę na kawałki. Ludzie nie spali w nocy, słuchając jęków dachów i rozpadających się płotów. Rano po podwórkach walały się porozrzucane blachy dachowe.
Kiedy burza w końcu minęła, sąsiedzi wyszli na zewnątrz, aby ocenić szkody.