Adrian tej nocy prawie nie spał. Słowa „po prostu go nie wysłuchałeś” krążyły w jego głowie jak echo, które nie chce ucichnąć. Przewracał się z boku na bok, patrząc w sufit,


Adrian jednak patrzył tylko na Lenę. — Patrz na mnie, nie na podłogę — powiedziała. Podniósł głowę. Stał. Drżąc. Chwiejąc się. Ale stał. Na trzeci dzień zrobił pierwszy krok.