Przeszła do kuchni, włączyła czajnik i wyjęła z lodówki wczorajsze kotlety. Raport. Zawsze jakiś raport, prezentacja, spotkanie. Tylko że premii już nie było, a twarz Daniela z tygodnia na tydzień robiła się coraz bardziej napięta — jakby nosił w sobie sekret, który go wypalał.
Grudzień spadł na miasto zaskakująco wcześnie
