— Po co?
— Bo mam dość zgadywania.
Przyniosła teczkę z dokumentami, otworzyła laptopa, aplikację bankową. Liczby były bezlitosne.
— Po co?
— Bo mam dość zgadywania.
Przyniosła teczkę z dokumentami, otworzyła laptopa, aplikację bankową. Liczby były bezlitosne.
— Proszę — powiedziała. — Moje wpływy. Moje premie. A teraz pokaż swoje.
Zawahał się. Te kilka sekund powiedziało jej wszystko.
— Daniel?
— Nie zaczynaj — machnął ręką. — Nie muszę się tłumaczyć z każdego grosza.
— Musisz, jeśli nazywasz je wspólnymi.
Westchnął, usiadł ciężko.
— Chcesz prawdy? — powiedział cicho. — Nie tylko zabrali premie. Zdegradowali mnie. Szukam wyjścia.
— I przez cały ten czas milczałeś?
— Nie chciałem cię obciążać!
— Ja dźwigam, bo ty przestałeś — odpowiedziała spokojnie. — A najgorsze jest to, że uznałeś, iż skoro zarabiam więcej, możesz decydować.