— Nie — odpowiedziała Evelina. — Ja chcę tylko tego, co jest moje z mocy prawa. W przeciwieństwie do was — nie kradnę. Nie fałszuję. Nie kłamię. I nie niszczę ludzkich żyć.
Sędzia skinął głową.
— Nie — odpowiedziała Evelina. — Ja chcę tylko tego, co jest moje z mocy prawa. W przeciwieństwie do was — nie kradnę. Nie fałszuję. Nie kłamię. I nie niszczę ludzkich żyć.
Sędzia skinął głową.
— Zarządzam wszczęcie postępowania karnego w sprawie fałszerstw i transferów majątku. Do czasu wyjaśnienia okoliczności cały majątek zostaje zablokowany. Pani Berg pozostaje współwłaścicielem do momentu zakończenia procesu. Istnieją również poważne przesłanki do uznania działań oskarżonego za próbę oszustwa—
Mark zerwał się na równe nogi:
— Nie! Nie możesz tego zrobić!
— Mogę — odparł Grimms chłodno. — I właśnie zrobiłem.
Helen, jakby coś w niej pękło, zaczęła szlochać bezradnie.
— Wszystko… wszystko było zaplanowane… — szeptała drżącymi ustami. — Jak mogłaś, Evelino? Jak ośmieliłaś się?
Evelina wstała. Zabrała swoje dokumenty. Jej postura była prosta, pewna — taka, jakiej nie widziała w sobie od ćwierć wieku.
— To wy zaczęliście wojnę, myśląc, że jestem bezbronna — powiedziała cicho. — Wystarczyło, że przypomniałam sobie, kim byłam.
Gdy wychodziła z sali, ciężkie drzwi zamknęły się za nią jak pieczęć przeznaczenia. Na korytarzu powitało ją chłodne powietrze, lecz w piersi czuła ciepło. Ciepło wolności. Ciepło siły.
Anton Grimms dogonił ją po kilku krokach.
— Evelino… jeśli potrzebujesz dodatkowego wsparcia prawnego, mogę polecić ci najlepszych adwokatów. Sprawa jest poważna — i zasługujesz, by wygrać ją w pełni.
Po raz pierwszy od wielu lat uśmiechnęła się szczerze.
— Dziękuję, Anton. Nie za polecenie. Za to, że mnie poznałeś.
— Jak mógłbym nie poznać? — odparł cicho. — Byłaś jedną z najlepszych w służbie. Widzę, że nadal jesteś.
Skinęła mu głową i ruszyła dalej, jej krok był pewny, spokojny, wyważony.
Na parkingu przed sądem Mark stał oparty o samochód, patrząc na nią z odległości. W oczach miał gniew pomieszany ze strachem.