Prośba, która wszystko zaczęła
Właśnie zaczynałam się odprężać, gdy do mojego rzędu podszedł mężczyzna z małą córeczką. Nie mogła mieć więcej niż siedem, może osiem lat – błyszczące oczy, warkoczyki, taka energia, że człowiek uśmiecha się, nie zdając sobie z tego sprawy. Wdrapała się na środkowe siedzenie obok mnie, a jej mała buzia rozpromieniła się, gdy zobaczyła okno.
