Moja siostra ukradła mi tożsamość

Dwa miesiące przed tym, jak wszystko się ostatecznie zawaliło, zjedliśmy rodzinny obiad w domu moich rodziców. To był pomysł Elizy. Publikowała w internecie posty o odbudowie więzi rodzinnych, a moja mama była zachwycona każdym słowem.

Pojechałem 45 minut po pracy, żeby tam być, przyniosłem butelkę wina i nakryłem do stołu bez proszenia. Kiedy Eliza się spóźniła – oczywiście – mama praktycznie przebiegła przez pokój, żeby ją przytulić.

„O mój Boże, to nowa torba?”

Jej wzrok utkwił w designerskiej torebce Elizy. Od razu ją rozpoznałem. Torebka Coach, z pewnością warta 600 dolarów.

„Kochanie, naprawdę nie powinnaś wydawać tyle pieniędzy, jeśli masz kłopoty”

powiedziała moja mama. Eliza tylko się uśmiechnęła, odrzucając blond włosy na ramię.

„Nie martw się, mamo. Już sobie z tym poradzę.”

Nikt nie pytał, skąd mam torbę. Nikt w ogóle o nic nie pytał. Podczas kolacji rozmowa kręciła się wyłącznie wokół Elizy – jej pracy w butiku, nowego mieszkania, życia uczuciowego. Moja mama pochyliła się, zaniepokojona.

„Kochanie, masz wystarczająco dużo pieniędzy na czynsz w tym miesiącu?”

Próbowałem raz.

„Właściwie zbieram na zaliczkę na własne mieszkanie. Za kilka miesięcy powinnam być gotowa do zakupu.”

Moja matka skinęła głową z roztargnieniem.

„To miłe, kochanie. Cordelio, możesz posprzątać talerze?”

Później Eliza zapędziła mnie w kozi róg w kuchni.

„Hej, możesz mi pożyczyć laptopa na chwilę?”

zapytała swobodnie.

„Muszę tylko sprawdzić pocztę. Telefon mi zaraz padnie”.

“Jasne.”

Oddałem jej bez wahania. Zniknęła w salonie na prawie 20 minut. Nie zwróciłem na to uwagi. Dlaczego miałbym? To była moja siostra. Nie wiedziałem, że przegląda moje zapisane pliki, przeszukuje chmurę, otwiera folder, który oznaczyłem jako „Ważne dokumenty”. Nie zdawałem sobie wtedy sprawy, że kolacja nie służy do ponownego połączenia. To był rekonesans. Po prostu jeszcze tego nie rozumiałem.

Aby wyjaśnić, jak to zrobiła, muszę cofnąć się o trzy lata, tuż po ukończeniu studiów. Eliza potrzebowała współlokatorki. Ja potrzebowałem taniego czynszu. Wydawało się to proste. Przez osiem miesięcy dzieliliśmy dwupokojowe mieszkanie w Durham w Karolinie Północnej. A ponieważ była moją siostrą, ponieważ całkowicie jej ufałem, nigdy niczego nie ukrywałem. Widziała moją korespondencję, moje wyciągi bankowe, a nawet kartę ubezpieczenia społecznego, kiedy wypełniałem dokumenty do nowej pracy.