Chad wrócił do domu około 19:00, później niż zwykle. Wydawał się rozkojarzony, ciągle sprawdzając telefon. Ostatnio to nic niezwykłego; pracował z zespołem nad dużym projektem. Ledwo zauważył miłą kolację, mruknął tylko coś o tym, że wygląda smakowicie i nalał sobie solidną szklankę bourbona, zanim zdążyłem wspomnieć o tej wyjątkowej okazji. Podczas kolacji milczał, odpowiadając jednym słowem, gdy próbowałem nawiązać rozmowę. Pytałem o jego dzień, projekt, o cokolwiek, byle tylko rozruszać rozmowę, ale on tylko wzruszał ramionami albo udzielał skąpych odpowiedzi. Coś było nie tak, ale zrzuciłem to na karb stresu w pracy. Po skończonym posiłku wziąłem głęboki oddech i sięgnąłem po jego dłoń przez stół. Pamiętam dokładnie moje słowa.
„Chad, jestem w ciąży.”