Powiedziałam mężowi, że jestem

Kolejne dni minęły jak we mgle. Poszłam do pracy, starając się zachowywać normalnie, mimo że czułam, że mój świat się zawalił. Skontaktowałam się z prawnikiem, aby poznać dostępne opcje. Zaczęłam szukać informacji o samotnym macierzyństwie i kosztach opieki nad dziećmi. Przyjrzałam się swoim finansom, kalkulując, jak poradzę sobie sama, jeśli zajdzie taka potrzeba. Chad w końcu napisał SMS-a 3 dni po wyjeździe – nie z pytaniem, jak się czuję ani z przeprosinami, ale z informacją, że mieszka u Vanessy i przyśle mi pieniądze na rachunki. Kiedy odpisałam, że musimy porozmawiać osobiście, odpowiedział, że potrzebuje przestrzeni i nie jest jeszcze gotowy do rozmowy.

Minął tydzień, potem dwa. Wpadł do mieszkania raz, kiedy byłam w pracy, żeby zabrać więcej swoich rzeczy. Zostawił klucze na blacie z notatką, że płaci czynsz do przyszłego miesiąca i że skontaktuje się ze mną w sprawie rozwodu po rozmowie z prawnikiem. Rozwód. Tak po prostu.

Miałam swoją pierwszą wizytę prenatalną w samotności. Kiedy technik wykonał USG i po raz pierwszy usłyszałam bicie serca mojego dziecka – ten szybki, rytmiczny szum – rozpłakałam się. Technik prawdopodobnie myślał, że to łzy radości, a nie łzy żalu za rodziną, którą myślałam, że będziemy. Dziecko było dokładnie zmierzone. Dali mi maleńki wydruk obrazu USG, zaledwie rozmazany jak fasolka, ale już mojego dziecka. Po powrocie do domu powiesiłam go na lodówce, żeby mi przypominał, że bez względu na to, co się stanie z Chadem, ta mała istotka liczy na mnie.

Trzy tygodnie po odejściu Chada zadzwonił do mnie jego ojciec, Roland. W przeciwieństwie do chłodnego podejścia Rebekki, przynajmniej zapytał, jak się czuję. Kiedy szczerze powiedziałam mu, że nie radzę sobie najlepiej po tym, jak zostałam porzucona dla młodszej kobiety i wspomniałam o sugestii jego żony dotyczącej aborcji, spróbował załagodzić sytuację. Twierdził, że Rebecca nie miała tego na myśli i że po prostu martwią się o karierę i perspektywy awansu Chada. Nazwał moją ciążę niefortunnym terminem i wyjaśnił, że Chad po prostu nie jest teraz w sytuacji, w której mógłby być ojcem. Przypomniałam Rolandowi, że ja też nie planowałam zostać samotną matką, ale dorośli mierzą się z nieoczekiwanymi wyzwaniami życiowymi. Zaoferował pomoc finansową, ale jasno dał do zrozumienia, że ​​Chad musi skupić się na karierze i że on i Vanessa mają ze sobą coś wspólnego.