Rok 1963. Mając dwadzieścia dwa lata, będąc po rozwodzie i wychowując dziecko mieszanej rasy, Stanley Ann Dunham wzbudzała u ludzi litość. Szeptali za jej plecami: „biedna dziewczyna”.
Ona słyszała coś zupełnie innego:
Wolna kobieta.
Wolna kobieta.
Jej małżeństwo z Barackiem Obamą Seniorem — błyskotliwym, charyzmatycznym i skomplikowanym człowiekiem — zakończyło się szybko. On wyjechał na Harvard, a potem do Kenii. Ann została sama z małym dzieckiem w kraju, w którym małżeństwa międzyrasowe były wciąż nielegalne w dwudziestu dwóch stanach.
Etykiety przylgnęły do niej natychmiast:
Rozwódka.
Samotna matka.
Dziecko mieszanej rasy.
Zbyt młoda.
Zbyt lekkomyślna.
Rozwódka.
Samotna matka.
Dziecko mieszanej rasy.
Zbyt młoda.
Zbyt lekkomyślna.
Ann każdą z tych etykiet przekuła w nową możliwość. Pracowała jako kelnerka, kontynuując studia, odrzucając myśl, że jej życie się skurczyło. Wręcz przeciwnie — ono się otwierało. Wkrótce poznała Lolo Soetoro, studenta z Indonezji. Kiedy w 1967 roku wrócił do ojczyzny, Ann podjęła decyzję, która zszokowała wszystkich wokół.
Przeprowadzała się do Indonezji.
I zabierała ze sobą sześcioletniego Baracka.
I zabierała ze sobą sześcioletniego Baracka.
Indonezja nie była łatwym wyborem. Kraj zmagał się z przemocą polityczną, która pochłonęła setki tysięcy ofiar. Elektryczność była rzadkością, a bieda wszechobecna. Przyjaciele ostrzegali ją, że marnuje sobie życie.