Przez chwilę nie byli „woźnym” i „dziewczynką na wózku”. Byli po prostu dwiema duszami, które podzieliły się małym, ludzkim cudem.
W drzwiach stała matka Lili, Caroline Whitmore, ze łzami w oczach. Bogata kobieta, przyzwyczajona do kontroli, spędziła lata, chroniąc córkę przed litością i bólem.Ale tej nocy, widząc, jak Aaron traktuje Lilę z prawdziwą dobrocią i bez odrobiny współczucia z wyższością, poczuła, że coś w niej pęka.
Kiedy wreszcie zabrzmiała muzyka, dziewczynka szepnęła: