— I dlatego najłatwiej jest wylewać złość na żonę? — zapytała Svetlana. — A gdzie ten mężczyzna, który obiecał chronić i pielęgnować mnie?
Wiktor milczał.
Svetlana podeszła do niego, położyła mu rękę na ramieniu:
— Nie opuszczam na zawsze. Odchodzę, aby zrozumieć, kim jestem bez ciebie. I abyś ty zrozumiał, kim jesteś beze mnie.
Wzięła walizki i ruszyła w stronę drzwi.