Mówił tak, jakby rozmawiał o zakupie ziemi.
Dziewczyna milczała. Spojrzała na jego twarz, na jego pewność siebie i nagle zrobiło jej się go żal. Czterdzieści lat. Bogaty. I wciąż samotny. Powtórzył, że lekarze dali mu najwyżej rok.
Dziewczyna się zgodziła. Nie ze względu na pieniądze – tak sobie wmawiała. I tak umrze za rok. A jej ojciec wyjdzie na wolność, a matka pójdzie na leczenie. Co miała do stracenia?
