Wydawała się bardziej zmęczona niż ranna. Kiedy na mnie spojrzała, jej głos był miękki, wręcz kruchy. Pomogłem jej bez namysłu, podnosząc skrzynki i jabłko, które spadło na trawę. Miała na imię Claire , miała około pięćdziesięciu lat i mieszkała kilka domów dalej.
Kobieta, która stała się moim schronieniem, zniknęła z dnia na dzień – jej sekret odnalazłem dopiero po kilkudziesięciu latach
