Minęło trzydzieści lat. Pewnego popołudnia niespodziewany telefon. Prawniczka. Nazywała się Claire . Zmarła i wskazała mnie jako beneficjentkę swojego testamentu.
Kobieta, która stała się moim schronieniem, zniknęła z dnia na dzień – jej sekret odnalazłem dopiero po kilkudziesięciu latach
