Są przedmioty, które spokojnie mieszkają w naszych domach – schowane w szufladach, zakopane pod starymi zdjęciami, ukryte za świątecznymi dekoracjami – które nic nie znaczą… dopóki nie staną się wszystkim .
Tak właśnie się stało, kiedy go znalazłem.
Niewielka mosiężna kapsułka — nie większa od kciuka — leżała na dnie starej szuflady na rupiecie mojej babci, jakby czekała na mnie.
Nie wyglądało to na nic szczególnego. Żadnego grawerunku. Żadnego połysku. Tylko zmatowiały metal i odkręcana nakrętka, która skrzypiała jak zawiasy w furtce na jej tylnym ganku.
Otworzyłem.
W środku znajdowała się zwinięta notatka — pożółkła, miękka i znajoma.
I tak oto znów miałam 8 lat.
Zdmuchuję świeczki. Składam życzenia. Modlę się o psa, którego nigdy nie dostałam. Albo może po prostu o kolejny kawałek ciasta.
Opowiem wam, że to małe znalezisko z mosiądzu przywołało coś więcej niż tylko wspomnienia — przywróciło całe życie.
🪙 Czym była ta tajemnicza mosiężna kapsuła?
Wyglądało to jak stara wiadomość w butelce — tyle że wykonana z mosiądzu .
Być może kiedyś używany jako:
- Nośnik wiadomości miłosnych
- Urok do biżuterii
- Pamiątka z zapomnianej epoki
Ale ten, który znalazłem, nie był pusty.
Skrywało coś o wiele potężniejszego niż kurz i suszone kwiaty.
Znajdowało się na nim pismo odręczne.
Słabe, zaokrąglone, ostrożne pociągnięcia pędzla — takie, które rozpoznałby od razu tylko ktoś, kto dorastał, pisząc wiecznym piórem.
W notatce wewnątrz napisano:
„Dla mojej córeczki – dmuchnij mocno i pomyśl życzenie. Całuski, Babciu.”
Bez daty. Bez zbędnych dodatków.
Wystarczająco, żeby mnie zatrzymać.
💡 Ukryta moc małych pamiątek
KONTYNUUJ CZYTANIE NA NASTĘPNEJ STRONIE 🥰💕