Moja córka chciała tylko jedną

Odwróciłam się.

Kilka metrów dalej stał mężczyzna w granatowym garniturze, o twarzy trudnej do odczytania. Wysoki, o ostrych rysach, w oczach coś, czego nie potrafiłam nazwać — samotność, może cień jakiejś dawnej historii. Nie patrzył jednak na mnie.

Patrzył na Lily.

I na lalkę.

„Piękna, prawda?” powiedział cicho, podchodząc ostrożnie, jakby nie był przyzwyczajony do kontaktu z dziećmi.

Lily nie oderwała wzroku od szyby. „Najładniejsza ze wszystkich.”

Instynktownie stanęłam nieco przed córką. „Już wychodzimy,” powiedziałam grzecznie, ale stanowczo.

Uniósł lekko dłonie. „Przepraszam, nie chciałem przeszkadzać. Po prostu…” Jego spojrzenie znów powędrowało ku lalce. „Przypomniała mi kogoś.”

Zanim zdążyłam odpowiedzieć, wszedł do sklepu.

Zmarszczyłam brwi.

Może kupował prezent dla swojej córki. Szczęśliwej dziewczynki, pomyślałam. Kimkolwiek była.

Chwyciłam Lily za rękę. „Chodź, kochanie.”

Ale zanim zdążyłyśmy zrobić krok, drzwi sklepu otworzyły się ponownie.

„Proszę pani?”