Nic nie dodałam. On też nie. Cisza zapadła między nami jak ciężki przedmiot, którego nie da się już przesunąć.


Clara nie zadzwoniła. I nie obchodziło mnie to. Miała dwadzieścia pięć lat i historię, która już do mnie nie należała.
Po rozwodzie po raz pierwszy pojechałam sama do domu pod Lyonem. Otworzyłam okna, przewietrzyłam pokoje, usiadłam na tarasie z gorącą kawą i pomyślałam o mamie.