Wieczorem, w domu, Ilja wszedł do gabinetu, który mieli kiedyś przerobić na pokój dziecięcy. Zwykle to było „terytorium” Mariny — rzadko tu zaglądał, może po książkę albo narzędzie.
Nie pójdziemy do restauracji


Wieczorem, w domu, Ilja wszedł do gabinetu, który mieli kiedyś przerobić na pokój dziecięcy. Zwykle to było „terytorium” Mariny — rzadko tu zaglądał, może po książkę albo narzędzie.