Po pogrzebie mojej żony spotkałem wróżbitę – to, co wydarzyło

Jej twarz była głęboko podszyta, a jej obecność wydawała się niepokojąca. Jednak jej zimne, ostre i wiedzące oczy, jakby mogła widzieć przeze mnie, były tym, co naprawdę mnie denerwowało. „Przepraszam”, powiedziała cicho. Nie odpowiedziałem, mimo że zatrzymałem się. Nie byłem gotowy do rozmowy, a szczególnie z nieznajomym. „Znam twój los”, powiedziała z poważnym, niskim głosem. Jeszcze raz zmarszczyłem brwi. „Co?” Wyciągając rękę, kontynuowała: „Skrzyż moją dłoń srebrem, a ujawnię, jaka radość i smutek czekają mnie”. tylko dla przykładu. Wpatrzyłem się w nią z oszołomieniem. Wyrocznia? W czasie pogrzebu? „Słuchaj, nie jestem zainteresowany,” wymamrotałem, odwracając się, by iść. Elizabeth nie spocznie, dopóki nie zostanie wymierzona sprawiedliwość. To uchroniło mnie przed zimnem. Zmrużyłem oczy i odwróciłem się. Co dokładnie powiedziałeś? Jej kostne palce przyciągały uwagę. Twoja cena to dwadzieścia dolarów. To jest wszystko. Zazwyczaj odrzuciłbym ją. Ale byłem zbyt odrętwiały, żeby się o tym martwić. Wręczyłem jej zmięty rachunek, ponieważ dwadzieścia dolarów nie było dla mnie ważne w tamtym momencie. Kiedy chwyciła moją rękę, była lodowa.