Po pogrzebie żony milioner szedł

” „ Według mnie? ” powtórzył oszołomiony.

„ Według tego, w co cię wmówiono.”

Sięgnęła do wewnętrznej kieszeni starego płaszcza i wyjęła małą białą kopertę, napisaną odręcznie. Pismo było kobiece, delikatne, ale drżące. Wyciągnęła je w jego stronę.

— To dla ciebie.

Édouard zawahał się.

Wszystko w nim krzyczało, żeby się nie zgodzić.

Coś było nie tak.

Ale coś w nim jeszcze bardziej bało się… wiedzieć.

Na koniec chwycił kopertę.

Było jej zimno.

Za zimno.

Wyglądało niemal tak, jakby spędziło noc pod śniegiem, ale krawędzie były czyste, schludne, bez śladu wilgoci.

Otworzył ją.

Wewnątrz znajdowała się pojedyncza kartka papieru, starannie złożona.

Rozłożył ją.

I zobaczył pismo swojej żony.

„ Kochana,

jeśli czytasz ten list, to znaczy, że mnie już tu nie ma.

I czas, żebyś poznała prawdę ” .

Edward poczuł, że kolana mu miękną. Rozejrzał się za ścianą, o którą mógłby się oprzeć, ale znalazł obok siebie jedynie zimny grób.

„ Jedenaście lat temu popełniłem błąd. Błąd, który przysięgałem sobie zabrać do grobu… ale czasami sekrety nie chcą umrzeć razem z nami.

Masz córkę.

A ona… istnieje.

Żyje. ”