— Bo teraz są twoi rodzice — powiedziałem. — I nie chcesz, żeby meksykański „chłop” cię kompromitował.
Jej ton stwardniał.
— To nie ma nic wspólnego z rasą. To kwestia klasy.
— Bo teraz są twoi rodzice — powiedziałem. — I nie chcesz, żeby meksykański „chłop” cię kompromitował.
Jej ton stwardniał.
— To nie ma nic wspólnego z rasą. To kwestia klasy.
Potem wspomniała Marię.
W tym momencie wszystko się skończyło.
Rozłączyłem się, ręce miałem spokojne.
Wyciągnąłem teczkę, której unikałem od miesięcy.
Wyciągi bankowe.
Przelewy hipoteczne.
Czas przestać krwawić.
Anulowanie kredytu zajęło mniej niż pięć minut.
— Ze skutkiem natychmiastowym — powiedziałem.
Gdy odłożyłem słuchawkę, cisza była… czysta.