Wziął głęboki oddech.

I nagle… wyciągnął rękę.

— Dziękuję. W tej teczce było całe moje życie. Dokumenty, kontrakty, pieniądze.

— Myślałem, że wszystko przepadło. A ochrona mówi: sprzątacz przyniósł. Sprawdziłem kamery — to był pan. Nauczyciel mojego syna.

Klasa zamilkła.

Nowak otworzył usta.

— Jestem panu winien przysługę. Proszę, niech pan powie, czego pan chce.

Piotr wyprostował się.

— Nic mi nie trzeba. Zrobiłem tylko to, co powinien zrobić człowiek.

— Nie, tak nie będzie.

— Wiem, że pańska żona jest chora.

Biznesmen odwrócił się do klasy.

— A wy… śmialiście się z niego?

— Z człowieka, który pracuje uczciwie na dwóch etatach i nie kradnie?

Podszedł do syna i dał mu lekkiego kuksańca w tył głowy.

— Wstań. I przeproś. Natychmiast.

Nowak, czerwony jak burak, wstał.

— Przepraszam, panie Kowalski…

Leczenie Anny zostało opłacone.

Najlepsza klinika. Niemcy.