— Za czasów, gdy latałem helikopterami — mówił, wpatrując się gdzieś w dal. — Woziłem senatorów w miejsca, których nie ma na mapach. Albo pracowałem kiedyś dla agencji o trzyliterowej nazwie. Nie mogę powiedzieć której, ale mogę powiedzieć jedno — ci ludzie nie zapominają twarzy.
Czarnoskóra dziewczyna codziennie przynosiła śniadanie starszemu mężczyźnie — aż pewnego dnia przed jej drzwiami stanęli oficerowie wojska
