— Panno Cooper — powiedział pułkownik. — Przyszliśmy w sprawie George’a Fletchera.
— George’a? Tego starszego pana z przystanku? — jej głos zadrżał. — Czy coś mu się stało?
Twarz pułkownika pozostała poważna.
— Proszę pani, musimy porozmawiać o tym, co pani dla niego zrobiła.
Czarnoskóra dziewczyna codziennie przynosiła śniadanie starszemu mężczyźnie — aż pewnego dnia przed jej drzwiami stanęli oficerowie wojska
