Z zawstydzeniem i złamanym głosem autoryzował przelew obiecanych trzech milionów — nie tylko jako transakcję, lecz jako lekcję odpowiedzialności.
Dla Carmen pieniądze nie mogły cofnąć lat straty. Kiedy Sebastián zaproponował dalsze zadośćuczynienie, odezwała się dziekan:
— Przywrócenie jej do programu doktoranckiego to absolutne minimum — powiedział Castillo. — I uznanie jej pracy i autorstwa.
Zaczęto wprowadzać naprawę akademicką. Pod presją Sebastián przekazał środki, ustanowił profesurę jej imienia i stworzył program wyszukiwania ukrytych talentów wśród pracowników uniwersytetu.
Dokumenty zostały podpisane, przelew potwierdzony, a co najważniejsze — obietnica zmian instytucjonalnych ogłoszona publicznie.
Carmen przyjęła to ze łzami — nie dla pieniędzy, lecz dlatego, że odzyskanie utraconego dorobku stało się możliwe.
Uniwersytet zobowiązał się do przeglądu przeszłych przypadków i zapobiegania przyszłym niesprawiedliwościom.
Rozległy się brawa — nie filmowe, lecz szczere.
Studenci podchodzili jeden po drugim, jedni z podziwem, inni ze wstydem, jeszcze inni z nadzieją. Ana objęła Carmen.
Dziekan mówiła o reformach. Castillo wyraził żal za przymknięcie oczu na niesprawiedliwość. Sebastián podszedł, a szczerość zastąpiła arogancję:
— Żadne pieniądze tego nie naprawią… ale jeśli się zgodzisz, chcę pomóc odbudować to, co pomogłem zniszczyć