Recepcjonistka, młoda kobieta imieniem Jessica — tak wskazywała plakietka — rozmawiała przez telefon. Rzuciła mi spojrzenie i przysięgam, przewróciła oczami, po czym lekko się odwróciła. Stałam i czekałam. Minęła minuta, dwie, trzy. Wyraźnie gawędziła o planach na weekend, śmiejąc się, podczas gdy ja byłam dla niej niewidzialna.
Prostej kobiecie odmówiono pokoju we własnym hotelu — kilka minut później jej miliarder-mąż zwolnił wszystkich!
