„Jestem menedżerką i mówię pani, że ma pani natychmiast wyjść.” „W takim razie proszę zadzwonić do właściciela. Proszę zadzwonić do Adriena.” Śmiech Patricii stał się głośniejszy. „Do właściciela? Myśli pani, że właściciel ma czas na takie rzeczy — na panią?” Odwróciła się do Jessiki. „Dzwonimy po policję czy po ochronę?” Ręce mi drżały, gdy próbowałam zadzwonić do Adriena. Poczta głosowa. Był pewnie na spotkaniu. Patricia zobaczyła to i szyderczo pokręciła głową. „Och, teraz udajemy telefony. To robi się żałosne.” Wyjęła krótkofalówkę. „Frank, potrzebujemy cię przy recepcji. Mamy intruza.”
Prostej kobiecie odmówiono pokoju we własnym hotelu — kilka minut później jej miliarder-mąż zwolnił wszystkich!
