Syn miliardera przyszedł do sądu z ośmioma prawnikami – jeden telefon sędziego Müllera sprawił, że akcje ojca spadły o 40%!


Drzwi się otwierają. Markus von Sternberg wchodzi – ale nie sam. Za nim, zajmując cały korytarz, idzie ośmiu prawników. Nie jeden. Nie dwóch. Ośmiu. W drogich garniturach, z aktówkami w dłoniach, poruszających się jak specjalna jednostka prawna.
Główny adwokat, Christoph Großmann z kancelarii Großmann & Schwarz – jednej z najbardziej prestiżowych firm prawniczych we Frankfurcie – idzie tuż za Markusem. Za nim siedmiu kolejnych prawników zajmuje cały rząd ławek. Wszyscy w niemal identycznych, ciemnych garniturach, z takimi samymi skórzanymi teczkami z wytłoczonym złotym logo Sternberg AG.