Tej nocy pani Zofia Kowalska nie spała. Leżała na wąskim łóżku, wsłuchując się w oddech podwórza, i palcami badała krawędzie starego pudełka.


Michał milczał. „Czy wiedział pan, że pańska matka jest niewidoma?” Cisza. „Czy wiedział pan, że pełnomocnictwo nie dawało prawa sprzedaży?” Michał zacisnął dłonie.