Laura poczuła, że serce bije jej szybko — lecz inaczej niż dawniej. Nie z desperacji. Raczej z jasnością i siłą, której wcześniej nie miała.
— Możemy porozmawiać, tak — powiedziała spokojnie. — Ale najpierw chcę, żebyś wiedziała jedno. Nie będę już ciężarem dla nikogo. Pracuję nad sobą. I… radzę sobie coraz lepiej.
Po drugiej stronie słuchawki Marta przez moment milczała.
— Przepraszam — powiedziała w końcu. — To, co ci powiedziałam wtedy… było okropne. Byłam wykończona. A ty… naprawdę się starasz. I byłam niesprawiedliwa.
Laura zamknęła oczy. Czekała na te słowa przez cały miesiąc. Ale teraz nie czuła ani triumfu, ani złości. Czuła… spokój.
— Możemy zacząć od nowa, Marta. Ale nie tak jak kiedyś. Bez tego, że ja wiszę na tobie. I bez tego, że ty czujesz się zobowiązana.
— Tego też chcę — odpowiedziała cicho Marta.
Laura uśmiechnęła się.