W wieku czterdziestu jeden lat diagnoza medyczna zburzyła tę kruchą równowagę. Jedną z tych, które zmuszają do zwolnienia tempa, wsłuchania się w swoje ciało, spojrzenia na życie inaczej. Lekarka mówiła spokojnie. Udawała, że rozumie, podczas gdy wszystko w niej rozpadało się na kawałki.
Poinformowała rodzinę. Przyjaciół. Kolegów.
Nie siostrę.
Przecież już ze sobą nie rozmawiali. Jaki był sens otwierania drzwi, które były zamknięte przez tak długi czas?