Błoto i Światło: Cud w Parku


— Pan był lekarzem? — zapytał zaskoczony.
— Byłem okulistą, zanim straciłem wszystko w wielkim pożarze. To błoto… to nie magia, proszę pana. To minerały, rzadka glinka, która wspomaga regenerację tkanek. Ale najważniejsza jest wiara. Bez niej to tylko ziemia.

II. Ostatnie nałożenie
Marcelo zabrał Daviego i jego dziadka do swojej rezydencji. Renata początkowo protestowała, ale gdy zobaczyła, jak Davi, ledwo trzymając się na nogach, podchodzi do łóżka Felipe, zamilkła.
To był trzydziesty dzień. Davi, z trudem oddychając, nałożył ostatnią porcję glinki na oczy Felipe.
— Teraz musisz czekać do rana — wyszeptał. — Jutro słońce cię znajdzie.
Tej nocy nikt w domu nie spał. Marcelo i Renata siedzieli przy łóżku syna, trzymając się za ręce. O świcie, gdy pierwszy promień słońca wpadł przez okno, Felipe zaczął się wiercić.
— Tato? Piecze mnie. Wszystko mnie piecze!
Renata chciała rzucić się do syna, by zmyć błoto, ale Marcelo ją powstrzymał.
— Czekaj — szepnął.
Felipe powoli otwierał oczy. Jego źrenice, dotąd martwe i nieruchome, nagle drgnęły.
— Mamo? — zapytał, patrząc w stronę światła. — Dlaczego jesteś taka jasna? Czy ty… czy ty jesteś zielona jak trawa?
Renata wybuchnęła płaczem. Felipe nie widział jeszcze wyraźnie, widział tylko plamy światła i cienie, ale to wystarczyło. Nerw opisywany jako „martwy” zaczął przesyłać pierwsze sygnały.