Cień w Lustrze: Sekret Lucii
— Więc przez ostatnie pół roku… czasami sypiałem z obcą kobietą? — wykrztusił Javier, czując narastające mdłości.
Lucía podniosła na niego oczy pełne łez.
— Elena zginęła tydzień temu. To ona miała wrócić do ciebie tego dnia. To ona prowadziła samochód. Ja zostałam w rezydencji, udając ją, by ojciec nie podejrzewał niczego, dopóki nie wymyślę, jak z tego wyjść. Ale nie mogłam cię zostawić. Wróciłam dzisiaj rano, myśląc, że nigdy się nie dowiesz.
— Elena zginęła tydzień temu. To ona miała wrócić do ciebie tego dnia. To ona prowadziła samochód. Ja zostałam w rezydencji, udając ją, by ojciec nie podejrzewał niczego, dopóki nie wymyślę, jak z tego wyjść. Ale nie mogłam cię zostawić. Wróciłam dzisiaj rano, myśląc, że nigdy się nie dowiesz.
III. Ostateczny rachunek
W tej samej chwili drzwi mieszkania ustąpiły pod ciężarem dwóch mężczyzn w garniturach. Za nimi wszedł Don Armando. Spojrzał na Lucię, potem na Javiera. Jego wzrok spoczął na twarzy kobiety – identycznej jak twarz jego zmarłej córki.
— Moja żona mi o Tobie opowiadała przed śmiercią — powiedział Don Armando do Lucii. — Myślałem, że majaczy. Ale widzę w Tobie te same oczy, które miała ona. Oczy, które kłamią, by przeżyć.