Nad młodym mechanikiem śmiali się wszyscy — a ten śmiech brzmiał szczególnie głośno, bo nikt z nich nawet nie podejrzewał, jak bardzo za kilka minut będą tego żałować. Jego ubranie

— Powiedział pan, że hojnie mnie wynagrodzi. Lewandowski lekko zmrużył oczy. — A co twoim zdaniem znaczy hojnie? Chłopak nagle się uśmiechnął. — Nie pieniądze. To była pierwsza chwila, gdy atmosfera wyraźnie się zmieniła. Ochroniarze zmarszczyli brwi. — To czego chcesz? Kacper spojrzał na samochód. Potem na ogromny dom. I znów na Lewandowskiego. — Pracy. Na kilka sekund zapadła absolutna cisza. Jeden z ochroniarzy parsknął cicho śmiechem. — Chłopcze, wiesz w ogóle, z kim rozmawiasz? Ale Lewandowski podniósł rękę, uciszając go. Patrzył uważnie na Kacpra. — Pracy? — powtórzył. — W garażu — powiedział chłopak spokojnie. — Mogę pomagać. Czyścić narzędzia. Patrzeć, jak pracują mechanicy. Zrobił krótką pauzę. — Muszę się uczyć. Lewandowski powoli wypuścił powietrze. Ten chłopak właśnie zrobił coś, czego nie potrafili jego mechanicy. A teraz nie prosił o pieniądze. Prosił o szansę. Lewandowski niespodziewanie się uśmiechnął — ale tym razem zupełnie inaczej. — Wiesz, Kacprze… — powiedział. — Moi mechanicy przez trzy godziny próbowali zrozumieć, dlaczego ten samochód nie chce zapalić. Ochroniarze spojrzeli na niego zaskoczeni. — I żaden z nich nie znalazł problemu. Odwrócił się do jednego z ochroniarzy. — Zawołaj Filipa. Po kilku minutach z garażu wybiegł mężczyzna w roboczym kombinezonie. — Panie Lewandowski? — Spójrz na tego chłopaka — powiedział Lewandowski. — Właśnie naprawił mojego Rolls-Royce’a. Filip spojrzał na Kacpra z niedowierzaniem. — Naprawdę?