Narwal Freo Z10 Ultra – robot sprzątający, który odkurzy i umyje za Ciebie podłogi – SekretyDomu

Dom

Narwal Freo Z10 Ultra – robot sprzątający, który odkurzy i umyje za Ciebie podłogi

przeczytaj artykuł

Redakcja

2025-10-08

73

0

Utrzymanie podłóg w nieskazitelnej czystości bywa wyzwaniem – zwłaszcza gdy brakuje nam czasu na codzienne odkurzanie i mycie. Czy nie byłoby wspaniale, gdyby obowiązek ten przejął inteligentny robot? Narwal Freo Z10 Ultra to nowoczesny robot sprzątający klasy premium, zaprojektowany właśnie po to, by wyręczyć nas w odkurzaniu i mopowaniu podłóg.

Ten model wyróżnia się szeregiem innowacyjnych rozwiązań – od niespotykanych szczotek bocznych, przez trójkątne pady mopujące, aż po stację czyszczącą, która praktycznie eliminuje potrzebę obsługi ze strony użytkownika. Sprawdziliśmy, jak Narwal Freo Z10 Ultra radzi sobie w praktyce i czy faktycznie pozwala cieszyć się czystym domem bez wysiłku z naszej strony.

Spis treści artykułu

Toggle

Dlaczego Narwal Freo Z10 Ultra jest wyjątkowy?

Już na pierwszy rzut oka widać, że Narwal Freo Z10 Ultra to robot inny niż wszystkie. Został zaprojektowany od podstaw, by sprzątać kompleksowo – nie tylko odkurzać, ale też myć podłogi – i robić to możliwie jak najdokładniej. Świadczy o tym choćby konstrukcja szczotek i mopów. Zamiast jednej szczotki bocznej urządzenie ma dwie miotełki boczne o nietypowym kształcie i zmiennym kącie nachylenia włosia, które zbierają zabrudzenia z obu stron i kierują je pod wałek główny. Sama szczotka główna ma kształt stożkowy (zwężający się), co pomaga jej skuteczniej wymiatać brud i zapobiega wkręcaniu włosów. Drugą unikatową cechą są trójkątne pady mopujące – Narwal jako jedyny zastosował nakładki o takim kształcie, dzięki czemu robot dociera mopami bliżej krawędzi i narożników pomieszczeń. Mniej „ślepych stref” podczas mopowania oznacza mniej uciążliwych smug przy listwach przypodłogowych.

Narwal Freo Z10 Ultra imponuje też specyfikacją techniczną. Ma bardzo mocny silnik (do 18 000 Pa siły ssania) i wydajny akumulator 5200 mAh, pozwalający na nawet 3,5 godziny pracy bez przerwy. Mimo takiej mocy, robot pozostaje zaskakująco cichy – w standardowym trybie głośność to ok. 55 dB, czyli poziom zwykłej rozmowy. Oznacza to, że może sprzątać w tle codziennych czynności, a nawet nocą, nie przeszkadzając domownikom. Na pokładzie znajdziemy najnowsze technologie nawigacji: czujnik laserowy LIDAR 4.0 do mapowania przestrzeni oraz podwójną kamerę z systemem AI do rozpoznawania przeszkód (o tym za chwilę). W skrócie – Z10 Ultra to naszpikowany elektroniką kombajn sprzątający, który pod wieloma względami wyprzedza konkurencję.

Przeczytaj też:

Sprawdzenie referencji ekipy budowlanej: Kluczowy krok przed rozpoczęciem projektu

Dom

Codzienne sprzątanie bez wysiłku

W codziennym użytkowaniu Narwal Freo Z10 Ultra potrafi niemal całkowicie przejąć obowiązek sprzątania podłóg. Wystarczy zaprogramować harmonogram lub wcisnąć przycisk Start, a robot sam odkurzy i umyje wybrane pomieszczenia. Jego tryb odkurzania sprawdza się dobrze na co dzień – w niższych ustawieniach sprzęt cicho zbiera drobny kurz i pyłki, pozostawiając podłogę odświeżoną. Jeśli jednak na podłodze zalegają większe okruchy lub mamy dywany pełne brudu, warto ustawić wyższy poziom mocy. Na najwyższym biegu (tzw. Super Mocny) Freo Z10 Ultra potrafi dokładnie wyciągnąć zanieczyszczenia nawet z dywanu o dłuższym włosiu. Co istotne, robot inteligentnie reaguje na większe zabrudzenia – gdy najedzie na rozsypane śmieci, potrafi spowolnić i wyłączyć szczotki boczne, żeby nie rozrzucać brudu na boki, tylko dokładnie go wciągnąć. Dzięki temu sprzątanie jest skuteczniejsze i bardziej precyzyjne.

Funkcja mopowania w Narwal Z10 Ultra stoi na jeszcze wyższym poziomie. Robot porusza się systematycznie, przecierając podłogę dwiema wirującymi nakładkami mopującymi. Docisk padów do podłoża i regulowane dozowanie wody sprawiają, że nawet zaschnięte plamy i zabrudzenia schodzą bez problemu. Podczas testów robot poradził sobie z błotnymi śladami na kafelkach i lekko zaschniętym sokiem na panelach – po przejechaniu urządzenia nie zostało po nich praktycznie nic. W przypadku naprawdę trudnych plam można też w aplikacji włączyć tryb intensywny (tzw. Wet), w którym robot używa więcej wody i przejeżdża daną trasę kilkukrotnie na krzyż, aby rozpuścić i wytrzeć brud do czysta.

Kluczem do skutecznego mycia podłóg jest utrzymywanie czystości mopów – i tu Narwal błyszczy na tle konkurencji. Robot regularnie wraca do stacji dokującej, aby wypłukać i oczyścić nakładki mopujące, a następnie z powrotem rusza do przerwanej pracy. Dzięki temu praktycznie cały czas myje podłogę czystymi mopami, zamiast rozmazywać zabrudzenia. W specjalnej wanience wewnątrz bazy pady są szorowane w wodzie z detergentem (a nawet z podgrzewaniem), po czym dokładnie wyżymane. W efekcie nawet sprzątając kilka pomieszczeń z rzędu, robot nie roznosi brudu – brud zostaje w stacji, w pojemniku na brudną wodę. Na koniec, po zakończeniu sprzątania, baza płucze mopy po raz ostatni i suszy je ciepłym powietrzem, zapobiegając powstawaniu pleśni czy zapachu stęchlizny.

Warto zauważyć, że Z10 Ultra naprawdę minimalizuje naszą pracę przy sprzątaniu. Pojemnik na kurz w robocie jest automatycznie opróżniany w stacji (worek 2,5 litra wystarcza na wiele tygodni), a wodę w bazie wystarczy uzupełnić co kilka dni intensywnego mopowania. Trzeba jednak pamiętać o pewnym drobiazgu: jeśli w domu są długie włosy albo sierść zwierząt, dobrze jest najpierw odkurzyć, a dopiero potem mopować. W przeciwnym razie może zdarzyć się, że mokre mopy zbiorą kłaczki kurzu i zostawią je w formie wilgotnych farfocli na środku pokoju. Podczas testów kilka razy natknąłem się na takie małe „kotki” z włosów – nie było ich dużo i łatwo dało się je sprzątnąć ręcznie, ale lepiej uprzedzić ten efekt. Na szczęście Narwal oferuje w aplikacji możliwość zaplanowania najpierw cyklu odkurzania, a potem automatycznie mopowania – dzięki temu podłogi są najpierw oczyszczone z luźnych śmieci, a następnie umyte na błysk.

Zaawansowana stacja czyszcząca

Narwal Freo Z10 Ultra jest sprzedawany w komplecie ze stacją dokującą Ultra, która wyróżnia się rozbudowaną funkcjonalnością. Ta duża, zaokrąglona baza pełni nie tylko rolę ładowarki, ale także automatycznej stacji czyszczącej dla robota. Gdy urządzenie zakończy sprzątanie (lub w trakcie przerw na płukanie mopów), stacja opróżnia zebrany podczas sprzątania brud i zajmuje się serwisem mopów. Wewnątrz obudowy znajdują się dwa pojemne zbiorniki: 4,5-litrowy na czystą wodę oraz 4-litrowy na brudną wodę. Dzięki tak dużej pojemności nie musimy często myśleć o dolewaniu wody – wystarcza jej na kilka sesji sprzątania całego domu. Również worek na kurz o pojemności 2,5 litra starcza na wiele tygodni użytkowania (producent szacuje nawet do 120 dni zbierania brudu w typowym domu). W praktyce oznacza to, że nawet przez kilka miesięcy możemy nie zaglądać do środka stacji – robot sam opróżnia się po sprzątaniu, a my dopiero po dłuższym czasie wymienimy pełny worek na nowy.

Przeczytaj też:

Nowoczesny odkurzacz Samsung BeSpoke Jet AI – recenzja

Dom

Stacja Narwal nie tylko zbiera kurz, ale też pierze i suszy mopy. Za każdym razem, gdy robot dokuje w celu oczyszczenia padów, w bazie uruchamia się specjalna „pralka” – mopy są szorowane w czystej wodzie z detergentem (dozowanym automatycznie ze specjalnego pojemnika) i płukane, przy czym stacja może podgrzać wodę nawet do ok. 70-75°C, aby skuteczniej rozpuścić brud. Co więcej, Narwal zastosował technologię elektrolizy wody, czyli jonizowania, dzięki czemu woda ma właściwości dezynfekujące (wg producenta eliminuje 99% bakterii). Cały proces czyszczenia mopów jest widoczny przez okienko w obudowie – widać w nim wirującą wodę, a nawet delikatną mgiełkę, gdy włączona jest funkcja jonizacji. Po zakończonym praniu stacja suszy mokre pady ciepłym powietrzem (około 45°C przez kilkadziesiąt minut), więc po wszystkim mopy są czyste i suche, gotowe na kolejne użycie.

Oczywiście, tak zaawansowana stacja ma spore rozmiary i wagę. Trzeba przewidzieć dla niej miejsce – najlepiej przy ścianie, z zapasem przestrzeni z przodu, aby robot mógł swobodnie wjeżdżać. Sama instalacja zestawu jest jednak bardzo prosta. Wystarczy ustawić bazę, wlać wodę do odpowiedniego pojemnika, włożyć startowy wkład detergentu (jest w komplecie), zamontować szczotki i mopy w robocie – i można zaczynać sprzątanie. Stacja ma na górze dotykowe przyciski, którymi możemy np. uruchomić lub zatrzymać robota, gdy telefon nie jest pod ręką. Całość prezentuje się nowocześnie i schludnie, dzięki neutralnej białej kolorystyce. Warto przygotować się tylko na to, że przy rozpakowywaniu czeka nas drobna gimnastyka – robot jest umieszczony fabrycznie wewnątrz stacji, która waży ponad 10 kg. Najlepiej wyjąć wszystko we dwie osoby albo bardzo ostrożnie, aby nie upuścić ciężkiej bazy.

Inteligentna nawigacja w domu

Jak na robota z najwyższej półki przystało, Narwal Freo Z10 Ultra świetnie orientuje się w przestrzeni. Podczas pierwszego uruchomienia skanuje cały dom za pomocą dalmierza laserowego LIDAR, błyskawicznie tworząc szczegółową mapę. W moim przypadku mapowanie 60 m² mieszkania zajęło mu około 7 minut – po tym czasie aplikacja pokazała plan pomieszczeń z zaznaczonymi meblami i wykrytymi dywanami. Mapę można później edytować: dzielić lub scalać pokoje, nazywać je, wyznaczać strefy „no-go” i „no-mop” itd. Przyznaję, że automatyczne rozpoznanie pomieszczeń nie było idealne – robot połączył kuchnię z salonem w jedno i pominął garderobę – ale kilka ruchów palcem na ekranie wystarczyło, by skorygować te obszary. Sama mapa jest dość uproszczona graficznie, więc jej precyzyjna edycja bywa czasem wyzwaniem, ale ogólnie system mapowania oceniam pozytywnie.

Podczas sprzątania Freo Z10 Ultra porusza się w schemacie równoległych pasów, starając się pokryć całą dostępną podłogę. Jeździ uporządkowanie i planowo – najpierw odkurza/mopuje otwarte powierzchnie pas za pasem, a następnie objeżdża krawędzie wzdłuż ścian. Taki algorytm sprawdza się w typowych w

Leave a Comment