Po śmierci króla Henryka I w 1135 roku Anglia pogrążyła się w wojnie domowej o tron, znanej jako Anarchia. Gdy w latach 1141–1142 jego córka Matylda stanęła na progu realnej władzy, kronikarze uznali ją za arogancką i niebezpieczną, przypisując jej cechy, które u mężczyzn uchodziły za oznakę królewskiej godności. Jej krótki triumf odsłania nie tylko brutalność walki politycznej, lecz także granice, jakich średniowieczny świat nie pozwalał przekroczyć kobiecie rządzącej samodzielnie.
Tekst jest fragmentem książki Wilczyce. Królowe, które rządziły Anglią przed Elżbietą I, Helen Castor, Wydawnictwo Znak Horyzont, 2026
„Nieznośnie arogancka”. Kronikarze wobec Matyldy u władzy
Matylda znalazła się wreszcie w centrum polityki państwa, więc kronikarze nie mogli dłużej traktować jej marginalnie. Jednak to, co widzieli, wcale im się nie podobało. Henryk z Huntingdon pisał, że „stała się nieznośnie arogancka” i „zraziła do siebie niemal wszystkich”. Autor Gesta Stephani, który do tej pory odnosił się do niej z pogardą, wyrażał się o jej rządach z niemniejszą dezaprobatą: „Zdobyła kontrolę nad większą częścią królestwa i z tego powodu […] napuszyła się i uznała się za lepszą od innych”.
Zapiski te wpłynęły znacząco na sposób przedstawiania rządów Matyldy i trudności, z jakimi musiała zmierzyć się po przejęciu władzy w królestwie. Ponad 800 lat później historycy bez wahania wydali na nią taki sam potępiający wyrok. „Wszyscy kronikarze zgadzają się, że po odniesieniu zwycięstwa okazała niesłychaną pychę i upór” – stwierdził jeden z najbardziej wnikliwych autorów, zajmujących się tym okresem historii; inny zaś zauważył nieco łagodniej, choć nie mniej kategorycznie, że „po raz pierwszy ta cecha charakteru, która dotąd nie była u niej widoczna, stała się jej przywarą”.
Uderzający jest jednak fakt, że nie wszyscy kronikarze byli wobec Matyldy równie surowi. Chociaż William z Malmesbury w swoim entuzjastycznym opisie „rozwagi i mądrości” earla z Gloucester nie uległ pokusie zestawienia go z jawną krytyką „owej potężnej damy”, jego przyrodniej siostry, w innym źródle znajdziemy zgoła odmienny wizerunek Matyldy i jej podejścia do królewskich obowiązków. Gilbert Foliot, opat z Gloucester i zarazem znany uczony, który przygotował dla Briena Fitzcounta wyrafinowaną pod względem doboru argumentów prawniczych i teologicznych obronę roszczeń Matyldy, nie omieszkał przedstawić w niej zgrabnej charakterystyki dawnej cesarzowej jako oddanej królewskiej córki.
[…] zgodnie z życzeniami ojca przebyła morze i góry i dotarła do nieznanych jej krańców Europy, gdzie miała zawrzeć związek małżeński. Pozostała tam, cnotliwie i pobożnie wypełniając obowiązki władczyni cesarstwa aż do chwili, gdy po śmierci małżonka – kierowana nie rozpaczliwą potrzebą czy kobiecą lekkomyślnością, lecz odpowiadając na ojcowskie wezwanie – powróciła do kraju. I choć uzyskała wcześniej niezwykle wysoką pozycję, gdyż jak nam donoszą, zachowała tytuł i status królowej Rzymian, nie okazywała pychy, lecz potulnie poddała się woli ojca we wszystkich sprawach […].
Przychylny opis Foliota, ukazujący skromną i posłuszną niewiastę w okresie przed 1135 rokiem, został oczywiście przygotowany w celu uzasadnienia określonego stanowiska politycznego. To samo można jednak powiedzieć o wrogim dziele Gesta Stephani, wykorzystywanym jako główny materiał oskarżycielski po śmierci króla Henryka. Głębsza analiza zawartych w tej kronice opisów zachowania Matyldy po bitwie pod Lincoln dowodzi, że uwaga o „nieznośnej pysze”, z jaką rzekomo przyjęła klęskę swojego rywala, nie wynikała wcale z chłodnej i obiektywnej obserwacji. „Natychmiast przyjęła pozę nadzwyczajnej arogantki, zamiast zachować skromność, jaka przystoi słabszej płci” – utyskiwał autor Gesta Stephani, pisząc, iż „zaczęła chodzić, mówić i wykonywać wszelkie czynności z jeszcze większą dumą i wyniosłością, niż to wcześniej miała w zwyczaju, i wkrótce w stolicy podległej sobie krainy uznała się za królową całej Anglii i chlubiła się tym tytułem”.
fot.Уинк/ domena publiczna XII-wieczny wizerunek uczty weselnej Matyldy i Henryka