Chłopcy wymienili spojrzenia. Bezczelność zniknęła z ich oczu. Pozostały tylko wątpliwości i niepokój. Rozumieli jedno: jeśli nie kłamie, zadzieranie z takim człowiekiem jest niebezpieczne. A jeśli kłamie… tego też nie chcieli wiedzieć.
Ten, który chwilę wcześniej złapał go za kołnierz, wstał pierwszy.
„Chodźmy” – powiedział cicho do pozostałych.
Skierowali się w stronę drzwi.
Starszy mężczyzna otworzył drzwi i odsunął się.
“Właściwa decyzja.”
Trzej mężczyźni odeszli, nie oglądając się za siebie. Brama zatrzasnęła się z hukiem. Kroki szybko ucichły na ulicy.