List był dokładnie taki, jakiego się spodziewałem. Groził mi pozwem o zniesławienie, jeśli będę nadal rozpowszechniał fałszywe i złośliwe oskarżenia na temat wykorzystania przez niego pieniędzy z ubezpieczenia na życie mojej matki. Nazywał moje oskarżenia bezpodstawnymi i szkodliwymi oraz żądał natychmiastowego zaprzestania omawiania tej sprawy z kimkolwiek.
Tata powiedział, że mój ślub denerwuje jego ulubioną pasierbicę i kazał mi go przełożyć. To był dzień, w którym zerwałam z nim kontakt na dobre.
