Kanclerz Niemiec Friedrich Merz spotkał się z ostrą reakcją Donalda Trumpa po tym, jak zasugerował, że Stany Zjednoczone „nie mają żadnej strategii” i są „upokarzane” przez Iran.
Czytaj dalej, aby dowiedzieć się więcej.
Skutki uboczne wojny prezydenta Trumpa z Iranem zmieniają sposób, w jaki obchodzą się z nim zagraniczni przywódcy. Znane strategie, których kiedyś używano, aby zyskać jego poparcie, nie mają już takiej samej mocy.
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz w dużej mierze podziela podejście prezydenta do kwestii Iranu, m.in. udzielając Stanom Zjednoczonym pełnego dostępu do baz wojskowych w Niemczech w celu przeprowadzenia ataków i zobowiązując się do wysłania trałowców, które pomogą zabezpieczyć Cieśninę Ormuz po formalnym zakończeniu konfliktu.
Wojna jednak odbiła się negatywnie na gospodarce Niemiec i zmniejszyła poparcie dla Merza w kraju.
„Amerykanie ewidentnie nie mają żadnej strategii”
Przemawiając do studentów w Marsbergu 27 kwietnia, Merz skrytykował podejście USA do Iranu, sugerując, że Waszyngton jest wymanewrowany w trwających działaniach dyplomatycznych.
„Irańczycy są najwyraźniej bardzo biegli w negocjacjach, albo raczej, bardzo biegli w nienegocjowaniu, pozwalając Amerykanom udać się do Islamabadu, a następnie odjechać bez żadnego rezultatu” – powiedział, według Guardiana.
„Amerykanie ewidentnie nie mają strategii” – kontynuował Merz, cytowany przez „ New York Times”. „A problem z takimi konfliktami polega na tym, że nie trzeba tylko wchodzić, trzeba też z nich wychodzić. Widzieliśmy to bardzo boleśnie w Afganistanie przez 20 lat. Widzieliśmy to w Iraku. Zatem ta sytuacja jest, jak powiedziałem, co najmniej nieprzemyślana i nie widzę w tej chwili, jaką strategię wyjścia wybierają teraz Amerykanie”.
Posunął się dalej, przedstawiając sytuację jako szersze zażenowanie. „Cały naród jest upokarzany przez irańskie władze, a zwłaszcza przez tak zwaną Straż Rewolucyjną. Mam więc nadzieję, że to się skończy jak najszybciej” – dodał.
Nieudane negocjacje dodają kontekstu
Krytyka ze strony Merza pojawiła się w momencie, gdy wysiłki dyplomatyczne wobec Iranu nie przyniosły oczekiwanych efektów.
25 kwietnia Trump odwołał planowaną podróż amerykańskich negocjatorów do Islamabadu, gdzie miały odbyć się pośrednie rozmowy z delegacją irańską. Pomimo niepowodzenia, prezydent USA emanował pewnością siebie, mówiąc 26 kwietnia w wywiadzie dla Fox News : „Mamy wszystkie atuty. Jeśli chcą rozmawiać, mogą przyjść do nas lub zadzwonić”.
Na początku kwietnia odbyła się runda rozmów w Islamabadzie pod przewodnictwem wiceprezydenta USA J.D. Vance’a, która zakończyła się bez żadnego znaczącego postępu, co spotęgowało obawy, że negocjacje utknęły w martwym punkcie.
Patowa sytuacja wkrótce stała się kluczowym punktem krytyki wygłoszonej przez Merza, na co Trump miał wiele do powiedzenia.
Trump odpowiada
Trump, który po spotkaniu z Merzem w Białym Domu na początku marca nazwał go „przyjacielem”, odpowiedział niemieckiemu przywódcy szybko i stanowczo.
We wpisie opublikowanym na portalu Truth Social prezydent odrzucił krytykę i zaostrzył retorykę dotyczącą ambicji nuklearnych Iranu.
„Kanclerz Niemiec, Friedrich Merz, uważa, że Iran ma prawo posiadać broń jądrową. Nie wie, o czym mówi!” – napisał Trump. „Gdyby Iran miał broń jądrową, cały świat byłby zakładnikiem”.
Bronił sposobu, w jaki jego administracja poradziła sobie z tą sytuacją, argumentując, że jego podejście odnosiło się do problemów, z którymi nie poradzili sobie poprzedni przywódcy: „Robię w Iranie coś, co inne państwa lub prezydenci powinni byli zrobić już dawno temu”.
Trump wziął też szerzej na celownik Niemcy, dodając: „Nic dziwnego, że Niemcom wiedzie się tak źle, zarówno gospodarczo, jak i w innych obszarach!”
Król podarował dzwon ze złomowanego Trumpa
Choć stosunki z niektórymi europejskimi sojusznikami wydają się napięte, Stany Zjednoczone dostrzegają bardziej pozytywną dynamikę stosunków z Wielką Brytanią.
Niedawna wizyta królewska nadała inny ton, ponieważ król Karol i królowa Kamila udali się do Stanów Zjednoczonych, aby zacieśnić więzi. Podczas wizyty król Karol zwrócił się do Kongresu i podkreślił trwałe relacje między oboma narodami, nazywając je trwałą „więzią pokrewieństwa”.
Wizyta obejmowała również symboliczny gest. Król podarował Donaldowi Trumpowi duży mosiężny dzwon z jego imieniem, artefakt związany z HMS Trump, brytyjskim okrętem podwodnym z czasów II wojny światowej, który pomagał chronić interesy aliantów, a później służył na Pacyfiku. Statek, który według „ New York Timesa ” „wydaje się nie mieć związku z rodziną prezydenta Trumpa”, został zezłomowany w 1971 roku.
Nazywając to swoim „osobistym” darem, król Karol powiedział, że ma nadzieję, iż dzwon „będzie świadectwem wspólnej historii i świetlanej przyszłości naszego narodu”. Odwołując się do własnego doświadczenia w marynarce wojennej, wspomniał o roli okrętu podwodnego w czasie wojny, po czym dodał lekką uwagę: „A jeśli kiedykolwiek będziecie musieli się z nami skontaktować, po prostu do nas zadzwońcie”.
Co sądzicie o postach Donalda Trumpa na portalu Truth Social? Czy powinien nadal mieć platformę – czy też powinien zostać całkowicie wykluczony z mediów społecznościowych? Dajcie nam znać w komentarzach i udostępnijcie tę historię, aby poznać opinię innych.
Czytaj także:
Donald Trump oskarżony o natychmiastowe złamanie protokołu podczas spotkania z królem Karolem