Jeśli masz już trochę lat na karku, prawdopodobnie doskonale pamiętasz ogromną społeczną stygmatyzację marihuany, która w niektórych społecznościach utrzymuje się jeszcze dziś.
Oczywiście, na świecie jest nadal wiele miejsc, w których uważa się ten narkotyk za poważny problem (i często stosuje się tam kary odzwierciedlające takie stanowisko), ale zmieniła się również opinia ogółu społeczeństwa na temat marihuany. W Polsce jest co do zasady nielegalna jako używka, ale dostępna na receptę jako lek.
Zmiana stosunku do marihuany nigdzie nie jest bardziej widoczna niż w Stanach Zjednoczonych. W USA jest obecnie legalna w 24 stanach do użytku rekreacyjnego. Co więcej, prawdopodobnie znacznie mniej osób uważa ją obecnie za „diabelski narkotyk”, nawet jeśli sami nie są skłonni do jej używania.
Nie jest trudno wyobrazić sobie za kilka dekad świat, w którym marihuana przestanie być tematem tabu.
A jednak zdecydowanie nie jest to używka pozbawiona pułapek i potencjalnych zagrożeń. Każdy, kto słyszał o syndromie CHS, może to potwierdzić.
Konopie indyjskie i wpływ THC na ludzki mózg są dobrze udokumentowane. Użytkownicy mogą odczuwać różne stany, od euforii i odprężenia po lęk, paranoję, a w rzadkich przypadkach psychozę.
Ciąg dalszy pod zdjęciem

W ciągu ostatniej dekady szpitale w USA odnotowały gwałtowny wzrost liczby pacjentów cierpiących na silne nudności, uporczywe wymioty i bóle brzucha tak silne, że aż zginają się wpół – czasami nawet kilka razy w roku.