To mogło skończyć się tragicznie. Kilkuletni chłopiec, boso i w samej koszulce, szedł samotnie wzdłuż ruchliwej trasy S6, nieświadomy śmiertelnego zagrożenia. Gdyby nie błyskawiczna reakcja policjanta z Kołobrzegu, który zauważył malca po godzinach służby, moglibyśmy dziś mówić o tragedii.
Dramatyczna scena przy ekspresówce
Czwartkowy wieczór, godzina 18:00, okolice Kołobrzegu. Podkomisarz Krzysztof Ruciński wracał do domu po służbie, gdy jego uwagę przykuł poruszający widok. Mały chłopiec, boso, ubrany jedynie w koszulkę i bieliznę, trzymający butelkę ze smoczkiem, szedł samotnie wzdłuż trasy S6. Ruchliwa ekspresówka, po której pędzą setki samochodów, to jedno z ostatnich miejsc, gdzie powinno znaleźć się dziecko bez opieki.
