Legendarny gitarzysta KISS, Ace Frehley, zmarł w wieku 74 lat.
Jak wynika z oświadczenia rodziny, legenda rocka przebywała w szpitalu po krwotoku mózgowym.
„W ostatnich chwilach…”
Ostatnio mam wrażenie, że wielkie legendy rocka odchodzą od nas częściej niż kiedykolwiek… To takie bolesne.
Legendarny gitarzysta zespołu KISS zmarł 16 października w wieku 74 lat na skutek krwotoku mózgowego.

Rodzina Frehleya wydała emocjonalne oświadczenie: „Jesteśmy całkowicie zdruzgotani i załamani. W jego ostatnich chwilach mieliśmy szczęście, że mogliśmy otoczyć go pełnymi miłości, troski i spokoju słowami, myślami, modlitwami i intencjami, gdy odchodził z tego świata.
Pielęgnujemy wszystkie jego wspomnienia, jego śmiech i doceniamy jego siłę i dobroć, którymi obdarzał innych. Jesteśmy przekonani, że pamięć o Ace’ie będzie żyć wiecznie!
Słowa Paula Stanleya i Gene’a Simmonsa
Jego wieloletni koledzy z zespołu KISS, Paul Stanley i Gene Simmons, również złożyli mu hołd. „Jesteśmy zdruzgotani śmiercią Ace’a Frehleya. Był niezbędnym i niezastąpionym rockowym żołnierzem w jednych z najważniejszych, fundamentalnych rozdziałów zespołu i jego historii. Jest i zawsze będzie częścią dziedzictwa KISS”.
Znany fanom jako „Space Ace”, Frehley pomógł ukształtować jeden z najbardziej kultowych zespołów rockowych wszech czasów. Dzięki swoim wybuchowym solówkom gitarowym, szalonej osobowości i kosmicznej prezencji scenicznej stał się ulubieńcem fanów. Nawet gdy krytycy nie traktowali KISS poważnie.