Osoba „uznana za zmarłą na sześć minut” to opis raju — a nie jest to to, w co wierzymy.

A co, jeśli to, co zawsze sobie wyobrażaliśmy, nie do końca jest prawdą?

Od dzieciństwa opowiadano nam o spokojnym, świetlistym i uspokajającym życiu pozagrobowym, często przedstawianym jako najwyższa nagroda.

Jednak niektóre niedawne relacje sieją wątpliwości i budzą głęboką ciekawość.

Ludzie, którzy wrócili ze stanu krytycznego, opowiadają o niepokojącym, intymnym doświadczeniu, niekiedy trudnym do ujęcia w słowa.

Dalekie od typowych obrazów, ich świadectwa skłaniają przede wszystkim do refleksji nad świadomością, sensem życia… i samym doświadczeniem bliskim śmierci.

Kiedy świadectwa podważają nasze przekonania

W ostatnich latach coraz więcej opowieści krąży o doświadczeniach bliskich śmierci. Wśród nich szczególną uwagę przykuła opowieść o kobiecie, która przeżyła krytyczny epizod trwający kilka minut. To, co opisuje, nie jest ani bajkową scenerią, ani znaną sceną.

Przywołuje raczej wrażenie ogromu, przestrzeni bez precyzyjnej formy, skąpanej w neutralnym i cichym świetle. Żadnych głosów, żadnych rozpoznawalnych postaci, za to intensywne poczucie obecności i przejrzystości. Doświadczenie, które głęboko ją naznaczyło i intryguje jeszcze długo po powrocie.