Nadbrzeżna autostrada była niekończącym się rozciąganiem szarości, poranna mgła gęsta i ciężka, trzymająca się drogi jak całun.
Morze było ukryte, tuż za mgłą, nieuchwytna obecność, którą mogłem wyczuć, ale nie widziałem.

Nadbrzeżna autostrada była niekończącym się rozciąganiem szarości, poranna mgła gęsta i ciężka, trzymająca się drogi jak całun.
Morze było ukryte, tuż za mgłą, nieuchwytna obecność, którą mogłem wyczuć, ale nie widziałem.