Na naszej rodzinnej farmie cisza nabrała ciężaru, jakiego nigdy bym się nie spodziewał. To nie jest łagodna cisza, która zapada nad świeżo zaoranymi polami o świcie, ani miękki szmer po tym, jak pastwisko pokrywa śnieg.
Ta cisza wdziera się w każdy zakątek ziemi, wsiąka w glebę, otula drewniane belki stodół i pozostaje długo po zachodzie słońca.
